Archiwum: luty, 2011

13

luty

2011

Hoi An… mozna tutaj przeszyc zycie! autor: magda

Po Hue i jego smakach, ktore dla niektorych skonczyly sie w toalecie, dojechalismy do Hoi An. Niewielkie miasteczko na wybrzezu, z ladna stara zabudowa starego miasta. Stare swiatynie, stoiska z bagietkami, kolorowe lampiony i setki krawcow. No i wlasnie ci ostatni sa zgubni. Szyja co sie chce z dnia na dzien. Garniaki, smokingi, sukienki, plaszcze, kostiumy kapielowe, koszule, krawaty, buty – wszystko, po prostu wszystko. Zaczelo sie niewinnie, ze niby jedna sukienka i do domu, po jednej sukience druga, potem koszula, spodnica. Wciaga jak narkotyk! Jakosc rozna, czasem potrzebne poprawki, czasem nie no ale nie mozna sie spodziewac cudow za 10 $ i to w dodatku w tempie expres! Jutro stad wyjezdzamy – i dobrze, bo moglobyu sie to skonczyc niebezpiecznie. Ja sie zapakowalam w plecak, nie musze nic slac do Polski, ale nie wiem jak inni :)
Zeby nie bylo, ze tylko dziewczyny zwariowaly. Slawek chyba pobil wszystkich, a i Przemek sobie pofolgowal. Jednym slowem przeszylismy sobie trzy dni zycia i dopiero dzisiaj zobaczylismy cos wokol miasta. A bylo warto bo w Marble Mountains sa wspaniale klasztory na szczycie i swiatynie w wielkich jaskiniach. Dotarlismy do nich pozno, ale dzieki temu nie bylo ludzi, a atmosfera byla niesamowita… cos duchowego po czystej konsumpcji.

13

luty

2011

zdjecia, wreszcie zdjecia! autor: magda

Spoznione ale zawsze! cos z Sapy, cos z Hue. Dopiero teraz nam sie udalo dorwac do netu…

10

luty

2011

Nie mieszaj fasoli z mlekiem autor: anka

Zoladek to nie San Francisco – jak spiewal gwiazdor. A jednak mozna! Czarna fasola z mlekiem i galaretka okazala sie smakowitym deserem.
Hue jawi sie nam jako miasto nowych smakow. Nalesniki z krewetka, rozowa pasta, kielkami i miesem (lub nie) z kolendra, salata, zawiniete w papier ryzowy maczane w sosie fasolowo orzechowym – mniam :P; Wlasnorecznie zawijane springrolle czyli Sajgonki; Bun Hen – slatka z makaronu ryzowego, kielkow, orzeszkow, omulcow w smakowitym sosie. Kawa gesta jak smola ze skondensowanym mlekiem. To wszystko i palac cesarza zwiedzalismy w nader przyjemnym, rowerowym stylu. Dziewczeta znowu w letnich sukienkach, szortach, koszulkach – czyli WAKACJE!!!

08

luty

2011

Zasapani po Sapie autor: magda

Bylismy w Sapie jak wiadomo, ale juz z niej wyjechalismy. Bylo jak zwykle motorowo i plemiennie. Ze wzgledu na TET czyli nowy rok wietnamski Sapa byla wprost zalana Czarnymi Hmongami. Ze wszystkich gorskich wiosek znajdujacych sie w obrebie kilkudziesieciu kilometrow do Sapy, przybywali Hmongowie aby pobujac sie na hustawce z bambusa, sprobowac swych sil na bambusowym kiju rownowagi, albo pochrupac trzcine cukrowa. Wakacje na calego. Wszyscy w strojach, elegandzcy, dostojni i w dobrych humorach.
My jak zwykle wypozyczylismy motory i ruszylismy do wiosek. Wjechalismy do Czerwonych Dzao na jakies wioskowe swieto, przy okazji mijajac dziesiatki wiosek Czarnych Hmongow i setki zakretow na gorskich drogach. Jak zwykle zatopilismy sie we mgle i chmurach gdzies wysoko, wysoko nad Sapa.
A potem trzeba bylo ruszyc na poludnie. Wsiedlismy zatem do sypialnego autobusu, z wygodnymi, ale nieco waskimi lozkami, aby o 5 rano dotrzec do Hanoi. Mily pan kierowca pozwolil nam sie przespac w autobusie do switu (mi, Ance i Przemkowi), w czasie gdy (Jola, Marta i Slawek) pojechali do centrum, aby zalatwiac wycieczke na Halong Bay. My uciekamy dzisiaj na poludnie- chcemy wreszcie troche ciepla, w Sapie bylo chwilami lodowato.
Nie bylo latwo dostac bilety na pociag, podobno mamy trzy ostatnie, ale jedziemy. Teraz przed nami nowe i nieznane, bo jak dotad robilismy juz powtorke z rozrywki sprzed dwoch lat!
W Hue poczekamy na reszte ekipy.

04

luty

2011

Targowanie w Sapie autor: przemek

Po nocnym pociągu wylądowaliśmy w Sapie – potwornie zimnej! Ja kupiłem podrabainy polar alpinus north face i takie same spodnie – od razu cieplej!
Teraz targujemy się przez szybę!










03

luty

2011

Tet i Pho autor: przemek

Tak jak zawsze nie bede sie rozpisywal tylko pozostawie komentarz dziewczynom!

Zamiast choinki!

Cialo Wujka Ho tutaj spoczywa.

bzin bziun buk – saladka

ciala czekajaphowieczorem na tym jeziorze rozegraly sie dantejskie sceny!

03

luty

2011

Spektakl pt. “Mauzoleum” autor: anka

spektakl w Mauzoleum Ho Chi Minha rozpoczal sie od dramatycznego wymachiwania zolnierskich rak, donosnego gwizdania zakazujacego nam wstepu na chodniki miedzy trawnikami przed gigantycznym budynkiem Mauzoleum. W tej atmosferze nakazow i zakazow przeswietlilismy swoje bagaze, oddalismy aparaty, zdjelismy okulary przeciwsloneczne, czapki, wyjelismy rece z kieszeni. Naszego zachowania pilnowaly czujne spojrzenia zolnierzy gwardii honorowej, ubranych w biale mundury. Czerwony dywan doprowadzil nas do ciemnej sali w ktorej na srodku, w szklanej ‘trumnie’ lezal Ho Chi Minh- niczym Spiaca Krolewna. Pieknie oswietlony delikatnym, pomaranczowym swiatlem na prawde robil wrazenie. Atmosfera szacunku nabudowywana od poczatku zmusza do ciszy. Ciekawe doswiadczenie. Dodatkowo profesor Smith zrobil mini wyklad na temat tej najwazniejszej dla Wietnamczykow postaci. Czujemy sie usatysfakcjonowani i wielce zadowoleni.

02

luty

2011

Hanoi autor: przemek

Dobiliśmy wczoraj do Hanoi. Po locie w burakolocie z Wietnamczykami którzy chyba nigdy nie lecieli dotraliśmy do hotelu który jest wyjątkowo luksusowy i za jedyne 6$ za osobę. Teraz na miasto: ho chi minh (jego zabalsamowane ciało) czeka! Poza tym jutro “tet” kto wie co to i co nas z tego powodu czeka?