25

luty

2011

piątek

wracamy autor: magda

Kuala Lumpur – ostatnie podrygi, za 15 minut opuszczamy hotel i jedziemy na lotnisko. Przed nami niezbyt przyjemny lot w ciasnym samolocie – 12 albo 13 godzin – to wciaz wielka tajemnica przez te zmiany czasow.
Potem Londyn, zmiana lotniska, troche spania i o 8.20 lot do Warszawy. Znowu zmiana czasu i o 11.40 jestesmy na lotnisku Okecie.
Teraz jest ten moment podrozy, ktory wolaloby sie ominac i od razu znalezc sie w Warszwie. Tylko jak slyszymy o tych mrozach to troche mniej nam sie spieszy…

Skomentuj: