28
marzec
2010
niedziela
DF underground autor: anka
Siec metra w stolicy Meksyku ma 8 nitek. Wspanialy wynalazek. Wagony troche trzesa, ale to nie przeszkadza ciemnookim dziewczynom malowac sie czarna konturowka (dobrze zaostrzona).
Podzziemny swiat jest dobrze zorganizowany o czym moze swiadczyc konstrukcja handlu. Na kazdej stacji wsiada inny sprzedawca ktory glebokim glosem zachwala swoje produkty. Markery do plyt, krzyzowki, dlugopis z latarka w jednym i przede wszystkim: muzyka. Chlopaki nosza na plecach plecaki z wycietymi klapami – tak, zeby duze glosniki utrzymaly sie w srodku. To wszystko podlaczone jest do discmana. Prezentowane skladanki kosztuja 10 pesos, a na plycie jest okolo 200 nagran mp3. Spora grupe stanowia rowniez niewidomi, ktorzy chodza wezykiem: Z przodu osoba ze wspomnianym plecakiem i kubkiem na forse. Druga idzie np. dziewczyna z mikrofonem, ktora spiewa z polplejbeku (bardzo ladnie zreszta), a za nia chlopaczek z kablami – gdyby cos sie zepsulo.
Jazda metrem kosztuje 3 pesos i zapewnia sporo atrakcji.
magda 28 marzec 2010
przygotuj sie na powrót do jednej nitki metra, bez atrakcji, za to za równowartość 10 pesos… a no i do siebie do domu nie dojedziesz :)
a poza tym fajnie?
Marta 31 marzec 2010
a my na jednej z nitek trafilismy na pseudo-fakira probujacego udowdnic, ze potrafi lezec na potluczonym szkle, mial moze z 10 lat…
Aniu SERDECZNIE pozdrawiamy juz z warsaw-city-reality :-) Marta i Robert