26
luty
2009
opylaczka autor: przemek
Wietnam to kraj ludzi naprawde przedsiebiorczych – jak nie dorwiesz klienta w miescie to zlapiesz go na statku.
26
luty
2009
Wietnam to kraj ludzi naprawde przedsiebiorczych – jak nie dorwiesz klienta w miescie to zlapiesz go na statku.
26
luty
2009
26
luty
2009
26
luty
2009
Z gor dojechalismy do Hanoi. Ze wzgledu na ograniczony czas postanowilismy zalatwic wyjazd na Halong Bay przez jedna z tysiaca agencji turystycznych. Z reszta, co tu kryc, wiekszosc ludzi tak robi bo wychodzi ponoc taniej i latwiej, niz wszystko na wlasna reke czyli dojazd, wynajem lodki, jedzenie, noclegi (lodz albo hotel) wstep do jaskin itp itp itp
Poniewaz bylo przepieknie i udalo nam sie wykapac w morzu, skakac z wielkich lodzi wprost do wody i poczuc troche frajdy- to wrazenia ostateczne sa dobre. ale gdyby nie to, to…
jak juz wczesniej slyszelismy i czytalismy Witenamczycy nic nie robia za darmo i ogolnie na tych wycieczkach niezle oszukuja. my tez mielismy przyjemnosc z takimi. wszystko bylo inaczej niz mialo byc, na wodzie spedzilismy znacznie mniej czasu niz bylo przewidziane w Hanoi, noclegi pozamieniane ( i tak dobrze ze spalismy jedna noc na lodzi), wieczne opoznienia itd
Klotnie nie przynosily zadnych rezultatow… za kazdym razem slyszelismy tylko, ze mozemy pogadac w Hanoi ze swoja agencja- tak jakby ci ludzie nie mieli z nia nic wspolnego- poza tym zabrali nam wszystkie kwitki wiec nikt w rezultacie nie jest w stanie niczego osiagnac. To dosyc denerwujaca sytuacja kiedy jawnie robia z ciebie durnia i nic nie mozna zrobic- a oni tez o tym wiedza, ze ty tylko przyjechales i pojedziesz i nic sie nie zmieni… Prawdopodobnie niektorzy wezma Polakow za pieniaczy, bo rzeczywiscie chwilami brala mnie cholera i pokazywalam co potrafie, ale to i tak splywalo po nich jak po kaczce…
no i jeszcze nasi wspoltowarzysze. Czasem rozumialam ze na wszystko przystawali, chcie4li miec spokoj, czasem jakiemus zachodniakowi tez sie zebralo na klotnie, ale najgorsi byli “kolaboranci” pijacy piwko z pajacem-pilotem, ktory na naszych oczach oszukal jedna z par i wmowil im ze musza spac w hotelu, chociaz mieli wykupiona lodz, a na ich miejsce wsadzil pare Australijczykow (“kolaborantow”), ktorzy jak reszta wycieczki tego dnia powinni spac w nudnym hotelu na wyspie…
coz znowu jestesmy w Hanoi, w sobote dajemy dyla do Bangkoku i niebawem bedziemy w domu… troche szkoda wyjezdzac, ale co robic…
26
luty
2009
magda siedzi w kebabie w hanoi – super sok z bambusa
26
luty
2009
to jest ilustracja do poprzedniego posta anki
22
luty
2009
W Wietnamie zyje ok. 790 tysiecy Hmongow. Na uliczkach Sapy Czarni Hmongowie wygladaja jak przybysze z innej planety. Mnie osobiscie najbardziej podobaja sie miejscowi mezczyzni (jakze by inaczej:) Na czarne, lniane, zapinane na zakladke koszule, wkladaja “ganatowe prawie czarne” kamizelki do pol uda. Kamizelki te maja podwojne poly i wygladaja jak fraki. Nieziemski efekt daja postawione przy tym kolnierze – haftowane od spodu wzorami w wyrazistych kolorach. Na szyjach maja srebrne obrecze zakonczone glowami ptakow (pelikanow? albatrosow?). Do kieszonek w koszulach przypinaja na lancuszkach zegarki lub portfele. Skad wzial sie tutaj ten niby angielski styl? Co tu kryc – panowie maja klase. O uroku czarnych oczu nie musze chyba wspominac…
Za godzine wyjezdzamy z Sapy do Hanoi i dalej pobujac sie na lodce na Halong Bay. Niestety nasza podroz zaczyna zblizac sie do finiszu. Brrr.
22
luty
2009
zagadka co to – podpowiedx po wietnamsku – BUA
22
luty
2009
fajka wodna (na jeden wdech) w wykonaniu kobiety czarnego hmonga
22
luty
2009